Literacka fikcja PDF Drukuj Email
Wpisał Barbara Chojnowska   
Czwartek, 16. Czerwiec 2011 13:50
W naturze ludzkiej leży, że czasem wraca się do książki, czytanej kiedyś w młodym wieku. Dlatego też wziąłem do ręki bardzo poczytną kiedyś publikację znanego kpt. pil. Janusza Meissnera p.t. "Szkoła orląt". Ze zdumieniem natknąłem się na barwny opis bitwy powietrznej nad Barcinem ok. 4 września 1939 roku. Szkopuł w tym, że ta walka była tylko wytworem fantazji autora, a w rzeczywistości takiej w ogóle nie było.

Wyimaginowany opis autora wyglądał tak:
"Rejon Barcina był silnie broniony przez okopaną polską dywizję, która przygotowywała się do kontrataku po nawale własnej artylerii. Mocno zniszczony działaniami wojennymi Barcin jawi się, więc jako ważny polski węzeł oporu przeciwko najeźdźcy. Pierwsza Ochotnicza Eskadra myśliwska (nazywana popularnie Eskadrą Orląt), posiadająca 14 samolotów typu P-11, otrzymała zadanie osłony wojsk lądowych w piętnastokilometrowym pasie Kuźnica - Barcin. Już przed południem doszło do dramatycznych walk ze zgrupowaniem niemieckich bombowców, eskortowanych przez klucze nowoczesnych samolotów myśliwskich."

Na wielu stronach zostały szczegółowo opisane epizody tych walk, szczególnie emocjonalne pojedynki myśliwców, które wykonywały szereg karkołomnych ewolucji, aby zdobyć dobrą pozycję do ataku i mieć przewagę ogniową nad nieprzyjacielem. Zwycięstwo polskie było bezsprzeczne, strącono bowiem dziewięć maszyn wroga przy stracie jednego własnego samolotu.

Ale to wszystko, to tylko fikcja literacka. Jedynie wymieniany kilkakrotnie Barcin, był nazwą konkretną, ale degradacja Jego w opisie do rzędu wsi, jest dla nas nie do przyjęcia, gdyż Barcin jest przecież miastem, od co najmniej 539 lat.

Dla przykładu fragment tekstu:
"Do godziny ósmej panował w powietrzu i na ziemi spokój. (...)Baterie pod Barcinem milczały. Dalekie wysunięte na północny-wschód okopy leżały ciche i jakby martwe, szczerząc żółte zęby piaszczystych przedpiersi i zygzakami pełzające do wsi. Wieś właściwie nie istniała i była stosem rumowisk albo zwęglonych belek walających się między żałośnie wycelowanym i w niebo kominami. Wszyscy znali już te kominy i stanowiska strzeleckie przed nimi. To były nasze rowy."

Opis pola i samej walki został też dosłownie przytoczony w innej książce autora p.t. "Orły i orlęta", jako III część p.t. "Eskadra". Tam również można znaleźć w tekście kilkakrotnie słowo "Barcin". Cała akcja z września 1939r. przypomina nieco nalot toruńskiego dywizjonu myśliwców na Niemców pod Grutą w dniu 1 września 1939r.

Wiemy, że literatowi wolno swobodnie puszczać wodze fantazji i naciągać niektóre fakty lub je zmyślać, byle w pozytywnym celu. Tutaj celem było przecież powiększenie chwały polskiego lotnictwa i dlatego mieszkańcy Barcina chyba autorowi wybaczą tę licencję litracką.        

Jerzy Krzyś
Zmieniony: Środa, 03. Kwiecień 2013 10:59